Był poniedziałek, obudziłam się o 8:30. Lekcje miałam na 10:15. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i umyłam włosy, następnie je wysuszyłam. Weszłam do mojej ogromnej garderoby i ubrałam się. O 10:00 wyszłam z domu i szłam w stronę szkoły.
W szkole próbowałam unikać Justina. To co się zdarzyło nie powinno w ogóle się zdarzyć, przecież mam chłopaka Scotta. Podeszłam do Nicole:
- Cześć Nicole - powiedziałam
- Cześć - odpowiedziała
- Jaką mamy teraz lekcje? - zapytałam
- Matme.
O nie nienawidzę matematyki, a na dodatek siedzę z Justinem. Zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Okej, to idziemy na lekcje? - powiedziałam z niechęcią.
- Niestety musimy. Jak ja nie lubię naszej pani od matmy. - powiedziała Nicole
Poszłyśmy na lekcje. Nauczycielka była zła, bo się spóźniłyśmy 5 minut. Usiadłam w ławce koło Justina (niestety). Juss położył rękę na moim udzie. Zdjęłam jego rękę i przesunęłam się na brzeg ławki. Nasza pani tak przynudzała, że prawie zasypiałam. Bieber działał mi na nerwy, przybliżał się do mnie i łapał mnie za rękę. Na szczęście zadzwonił dzwonek, lekcja się skończyła (wreszcie). Miałam mieć jeszcze 3 lekcje, ale poszłam do domu. Wychodząc ze szkoły usłyszałam kogoś wołającego moje imię. Odwróciłam się.
- Nelly, zaczekaj! - krzyknął Juss
- Co chcesz? - zapytałam nie miło
- Najpierw ze mną sypiasz,a teraz mnie unikasz. Mówisz, że mnie kochasz, a teraz zachowujesz się jak byś mnie nie znała. O co ci chodzi? - zapytał
- Zapomnij o tym co się zdarzyło, to nie miało się wcale wydarzyć.
- Co?! Jak mam zapomnieć o kimś na kim mi najbardziej zależy?!
- Po prostu nie myśl o tym. To nie może tak być, przecież mam kochającego mnie chłopaka.
Pobiegłam do domu. W domu nikogo na szczęście nie było. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizje. Dostałam SMS-a.
od Scotta : " dziś wracam od babci, o 15 będę w domu. Pomyślałem że się spotakamy, dawno cię nie widziałem"
Do Scotta " Cieszę się że wracasz. Przyjdź do mnie o 16:30. Kocham cię"
Godzinę później wróciła mama.
- Cześć Mamuś - powiedziałam
- Cześć Nel. - powiedziała - A co tak wcześnie jesteś w domu?
- Pan zachorował i nie mieliśmy lekcji - musiałam mamę okłamać, nie chce by wiedziała że chodzę na wagary
- Okej myślałam już chodzisz na wagary.
- Nie no co ty mamo, wagary nie są w moim stylu.
- Za 30 minut będzie obiad.
- Dobrze. Pójdę do siebie.
Poszłam do swojego pokoju i weszłam na Facebooka. Pół godziny później zeszłam na dół i zjadłam obiad.
- Nelly jadę zaraz na zakupy, jedziesz ze mną? - zapytała mama
- Nie zostanę w domu. - odpowiedziałam
- Dobrze. Idę się przebrać i zaraz jadę.
Mama pojechała. Zadzwonił dzwonek, byłam na górze i krzyknęłam otwarte, byłam pewna że to Scott.
-Już schodzę kochanie - krzyknęłam
Zeszłam na dół i zobaczyłam Justina.
- Co ty tu robisz? - zapytałam zdenerwowana.
Nic nie odpowiedział. Podszedł do mnie i złączył nasze usta, myśląc że odwzajemnię pocałunek. Nie mogłam sie powstrzymać odwzajemniłam pocałunek. Kiedy się całowaliśmy wszedł Scott. Kiedy go zobaczyłam rozłączyłam nasze usta.
- Scott ja ci to wszystko wyjaśnię. To nie tak jak myślisz. - powiedziałam
- Piszesz, że za mną tęsknisz i, że mnie kochasz, a tak naprawdę mnie zdradzasz z tym dupkiem, który przeleciał każdą dziewczyne w szkole, a nawet w mieście. - powiedział zdenerwowany
Z moich oczu popłynęły łzy.
********************************************************************************************************
Jak rozdział 8? Kolejny nie będzie za szybko :((
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz